9 Lipiec 2029, zalew Bukówka - dolnyśląsk

Dzień nie zapowiadał się tak koszmarnie. Zbyszek wyszedł przed przyczepę i obserwował wschód słońca - już dawno nie obudził się tak wcześnie, a przy okazji tak bardzo wypoczęty. Nie przypominał sobie, kiedy ostatnio w swoim 38 letnim życiu, wszystko wydawało się tak w porządku z jego zdrowiem. Nie bolała go głowa - i tego aspektu nie przypisywał nie spożywaniu alkoholu od conajmniej 3 miesięcy. Przestały łzwawić oczy - co zwykle było wynikiem alergii na wszelkie możliwe pyłki - których wegetacja od kilku lat była mocno zabużona przez zmiany klimatyczne. 
Zatrzymał się i przeskanował w myślach swoje ciało - i ze zdumieniem potwierdził, że faktycznie nic go nie boli... więc ten dzień faktycznie zapowiada sie całkiem dobrze. 
POstanowił skorzystać z faktu, że jego stado się jeszcze nie obudziło i zszedł na brzeg zbiornika retencyjnego, które od dłuższego czasu było wykorzystywane jako obiekt przystosowany do sportów wodnych. Jakby na potwierdzenie spojrzał w prawo gdzie powiązane łańcuchem do pomostu stały rowerki wodne, łódki oraz kajaki, wszystkie pamiętały lepsze czasy  i zdecydowanie zostały tu przywleczone aby dotrwać do końca - ciągle zarabiając na siebie. Na bezrybiu i rak ryba - klienci nie mieli specjalnego wyboru - więc cały ten demobil dzień w dzień pływał po zalewie Bukówka. 
W tym momencie jednak mężczyzna cieszył się ciszą - i pięknymi widokami - wszystkie pasma i szczyty Sudet, widziane z lini jeziorka były w 100% widoczne - a zmieniające się kolory dzięki wschodzącemu słońcu - sprawiały, że widok był magiczny.

- i po co latać za granicę, skoro takie widoki mamy w Polsce. Bez tak ogromnych kosztów.

Zbyszek nie był przeciwnikiem wyjazdów, ale ostatnio zaczęła im się sypać rodzinna piramida finansowa, co zmusiło jego i  żonę do zmiany stylu życia i zamiast wymarzonej Hiszpanii czy innej Italii, skończyli na dolnym śląsku. w przyczepie campingowej.  

Komentarze